girls

Dlaczego podróże we dwie są najlepsze!

…i jak nie zwariować razem 24/7 w tuk-tuku, busie, hotelu i na pustyni

Podróż we dwoje może być rajem. Albo próbą charakteru.
Szczególnie, gdy dzielicie wszystko: pokój, walizkę, butelkę wody i ten sam żołądek po podejrzanym curry.
A jednak… dla nas podróże we dwie to złoto. Takie nieidealne, trochę potargane, czasem z plamką po sosie mango – ale nasze. I wyjątkowe.

Bo są rzeczy, których nie zrobiłabyś sama

Na przykład… nie powiedziałabyś obcemu facetowi z czapką „CIA”, że wygląda jak nieudany statysta z filmu akcji.
Nie weszłabyś na ten rynek w Zanzibarskim miasteczku, który pachniał rybą, kurzem i jeszcze czymś bliżej nieokreślonym.
Nie spróbowałabyś tego zielonego naparu, którego smak opisać można tylko słowem „detergent”.

Ale we dwie – próbujesz. Śmiejesz się. I zawsze masz komu potem opowiedzieć: „A pamiętasz, jak…?”

Dwa różne charaktery. Jeden kierunek.

Czy jesteśmy identyczne? Absolutnie nie.
Ale podróżniczo: dobrane idealnie.

Lubimy ciszę i spokój, długie spacery po nieoczywistych miejscach i chłonięcie świata w swoim tempie.
Nie kręcą nas imprezy do rana, nie potrzebujemy wiader drinków z parasolką i głośnych barów.
Wolimy knajpkę z pysznym jedzeniem i widokiem, który zapiera dech – albo chociaż z krzesłem, które się nie chwieje.

Nie marudzimy. Bo wiemy, że czasem coś nie zadziała, coś nie dojedzie, coś się zgubi.
Ale zamiast rozpaczać, szukamy rozwiązania. I zwykle znajdujemy je szybciej, niż Google.

Jak przetrwać razem 24/7?

No dobrze – to brzmi łatwo. Ale jak nie doprowadzić się do szału po 10 wspólnych dniach w jednym pokoju, bez własnej łazienki, z jedną ładowarką do dwóch telefonów?

Kilka naszych zasad – z przymrużeniem oka i odrobiną praktyki:

🔹Daj sobie przestrzeń.
Choćby 10 minut porannego milczenia przy kawie. Nie wszystko trzeba komentować. Czasem wystarczy spojrzenie: „Tak, też widziałam tego gekona nad drzwiami.”

girls 2

🔹Ustalcie tempo.
Jedna z nas chodzi szybciej, druga… robi więcej zdjęć. Znajdujemy złoty środek. A czasem po prostu dzielimy się na chwilę i spotykamy 50 metrów dalej.

🔹Nie kłóćcie się o bzdury.
„Ty miałaś wziąć tę mapę!” – to zdanie nie pomaga nikomu. Ani Wam, ani mapie.
W razie nieporozumień: wdech, wydech, spojrzenie typu „później pogadamy” i idziemy dalej.

🔹Śmiejcie się z własnych wpadek.
Zamiast mieć focha, że ktoś kupił „pyszny sok”, który okazał się octem – zróbcie z tego anegdotę.
(W naszym przypadku: tak, to był ocet. Tak, wypiłyśmy po łyku. Tak, opowiadamy to do dziś.)

Dwie głowy, dwa spojrzenia – jedna podróż

To, co kochamy najbardziej w podróżach we dwie, to właśnie ta wymiana perspektyw.
Jedna z nas zauważa detale, druga ogarnia logistykę. Jedna wypatrzy klimatyczne podwórko, druga… drogę powrotną.
Razem mamy wszystko: emocje i rozsądek, intuicję i zdrowy dystans.

I kiedy coś się nie zgadza – możemy to sobie szczerze powiedzieć. Bez obrazy. Bo zaufanie i wspólny cel robią robotę.

Dlaczego warto mieć taką drugą osobę?

Bo z nią podróż staje się opowieścią, a nie tylko wycieczką.
Bo masz komu zaufać, z kim dzielić zachwyt i kto ci przypomni, że już trzy razy mówiłaś „to moje ulubione miejsce”.
Bo w chwilach, gdy wszystko idzie nie tak – masz obok siebie kogoś, kto powie: „Damy radę. A potem o tym napiszemy.”

A Ty? Masz swoją osobę do podróży – tę, z którą możesz milczeć, marudzić, śmiać się i łapać świat garściami? A może jeszcze jej szukasz? Daj znać w komentarzu – bo podróże dzielone na dwa, smakują podwójnie.